Poświeciłeś sporo czasu na zasadzenie nasion, potem miesiącami doglądałeś swoje maleństwa, a więc teraz nadszedł czas zebrania plonów z Twoich pięknych roślin. Ale same zbiory to jeszcze nie wszytko i nie wystarczy też po prostu je wysuszyć. Należy je teraz poddać procesowi zwanemu „curing” (kurowanie), który służy wydobyciu z ciężko wypracowanych zbiorów jak najlepszego bukietu smaku i aromatu. Korzystanie z kuchenki mikrofalowej nie jest najlepszym sposobem na przygotowanie szczytów, mimo że zajmuje niewiele czasu. Istnieje kilka różnych sposobów curingu, a sposób najlepszy dla Ciebie zależy od tego, co rzeczywiście chcesz osiągnąć. Bez względu na to, w jakim stadium są rośliny, po zbiorze plonów muszą unikać światła, a zwłaszcza światła słonecznego.

Przygotowanie poprzez suszenie przed curingiem szczytów
W zależności od wielkości plonów, do suszenia będziesz potrzebować kartonowego pudełka (może nawet kliku), komórki, małego pokoju, a być może całkiem sporego pomieszczenia. Jeżeli korzystasz z pudełka, usunięcie liści pomoże topom równiej wyschnąć. Komórki i pokoje zwykle mają wystarczająco dobrą cyrkulację przewietrza, więc ten krok może poczekać, aż do chwili kiedy zaczniesz proces curingu. Wtedy do pomocy będziesz potrzebować wentylatora i musisz codziennie sprawdzać zbiory, czy nie ma na nich pleśni. Może ona spowodować zniszczenie zbiorów, tak więc każda część rośliny, na której występuje pleśń, musi być natychmiast usunięta.

Jeżeli masz wścibskich sąsiadów albo właściciela mieszkania, który lubi wpaść bez zapowiedzi, pamiętaj, że w ciągu pierwszych kilku dni suszenia rośliny wydzielają zapach, którego nie sposób nie zauważyć. W trakcie suszenia nie chcesz też otwierać okna w swojej „suszarni”, żeby zapach nie wydostał się i nie podryfował do miejsc, w których są ludzie. Niektórzy wykorzystują ten czas na porządki generalne, żeby zapach chemikaliów i środków czyszczących zamaskował aromat suszącego się zioła. Inni stosują inicjatywy podwórkowe, to znaczy wystawiają na zewnątrz różne drewniane przedmioty, na przykład krzesła, i malują je farbą. Po kilku dniach zapach roślin nie jest już tak silny. Kiedy gałązki w środku pąków z łatwością się łamią, oznacza to, że szczyty są gotowe do curingu.

Proste sposoby curingu
Na samym początku procesu curingu wielu ludzi używa brązowych torebek papierowych, ale jeżeli klimat panujący u Ciebie jest raczej suchy, możesz pominąć ten krok. Nigdy nie należy używać worków plastikowych ani białych torebek papierowych. Worki plastikowe spowodują tworzenie się pleśni na pąkach, natomiast białe torebki mają w sobie pozostałości wybielacza, który w najlepszym wypadku sprawi, że pąki staną się cierpkie, a w najgorszym – że będą toksyczne. Dlatego zawsze należy używać brązowych torebek papierowych. Wystarczy umieścić swoje pąki w torebkach, na głębokość po kilka lub kilkanaście centymetrów – nie więcej, następnie przemieszać je przynajmniej raz dziennie, pamiętając, żeby zawsze sprawdzić, czy nie pojawiła się pleśń.

W czasie gdy pąki suszą się, trzeba zbierać szklane słoiki z zakrętkami, które zostaną użyte podczas curingu towaru. Kiedy pąki „strzelająco” przejdą test złamania gałązki, odrywaj je od rośliny i luźno powkładaj do wcześniej przygotowanych słoików. Po zapełnieniu około 2/3 słoika, nałóż luźno zakrętkę. W dalszym ciągu przyda się w słoiku trochę świeżego powietrza, żeby wspomóc dalszy, naturalny rozkład cukrów i chlorofilu. Rozłożenie się cukrów zagwarantuje, że palenie będzie bardziej płynne i łagodne, a redukcja ilości chlorofilu w pąkach skutkuje mniejszą surowością i brakiem posmaku zieleniny.

Utwardzanie konopie w słoiku konserwującym
Przez pierwszy tydzień albo nawet dwa przynajmniej raz dziennie sprawdzaj każdy słoik, wysypując wszystkie szczyty na zewnątrz, pod względem występowania pleśni. Po sprawdzeniu i usunięciu wszelkich pąków ze śladami pleśni, umieść pozostały towar z powrotem w słoikach. Zapakowanie ich w inny sposób niż poprzednio wspomaga jeszcze równiejszy proces curingu.

Po kilku tygodniach w słoiku, zioło jest już odpowiednio „wykurowane”, ale niektórzy wolą, jak curing pąków trwa jeszcze dłużej. Im dłużej przebiega cały proces, tym gładsze jest później palenie. Zresztą zawsze może wypalić jeden pąk, że sprawdzić, czy reszta zbiorów też jest już gotowa. Dłuższy okres curingu nie jest szkodliwy, pod warunkiem że kilka razy w tygodniu będziesz sprawdzać swoje zbiory pod kątem występowania pleśni.